Żłobek dla każdego dziecka: brak miejsc wypycha matki z rynku pracy

Ponad 45 proc. polskich gmin nie ma żadnego żłobka, a miejsce w opiece ma zaledwie co czwarte dziecko do lat trzech. Gdy nie ma gdzie zostawić dziecka, z pracy rezygnuje najczęściej matka. Razem chce miejsca w publicznym żłobku i przedszkolu dla każdego dziecka, z bezpłatnym posiłkiem i opieką także popołudniową.

Sala przedszkola: dzieci bawiące się przy niskich stolikach

Kiedy w gminie nie ma żłobka albo wszystkie miejsca są zajęte, rodzina staje przed wyborem, który tylko z pozoru jest wolny: ktoś musi zostać z dzieckiem w domu przez pierwsze trzy lata, a tym kimś zostaje najczęściej matka. Wypadnięcie z pracy na tak długo oznacza niższą pensję po powrocie, wolniejszy awans i chudszą emeryturę — koszt, którego ojcowie w tej samej sytuacji ponoszą nieporównanie rzadziej. Razem chce, żeby dostęp do żłobka i przedszkola przestał być loterią zależną od zamożności gminy, i zapowiada miejsce w publicznej opiece dla każdego dziecka, z ciepłym posiłkiem i opieką dopasowaną do godzin pracy rodziców.

Bez żłobka powrót do pracy przestaje być realny

O zatrudnieniu matek rozstrzyga się na długo przed rozmową o awansie — już przy drzwiach żłobka, którego w okolicy nie ma. Dziecko od ukończenia urlopu rodzicielskiego do pójścia do przedszkola potrzebuje całodziennej opieki, a jeśli państwo jej nie zapewnia, lukę wypełnia praca jednego z rodziców wykonywana za darmo. W polskich rodzinach tę lukę zamyka przede wszystkim matka, bo tak układa się i tradycyjny podział ról, i prosta arytmetyka: skoro to ona zwykle zarabia mniej, „bardziej się opłaca", by z pracy zrezygnowała właśnie ona. Efekt jest trwały — im dłuższa przerwa, tym trudniejszy powrót, a różnica w zarobkach między kobietami z dziećmi i bez nich narasta z każdym rokiem poza rynkiem.

Skala instytucjonalnej opieki rośnie, ale wciąż nie nadąża za potrzebami. Pod koniec 2023 r. w żłobkach, klubach dziecięcych i u opiekunów dziennych było łącznie 226,4 tys. miejsc, a samą opieką żłobkową objęto ponad 176 tys. dzieci — dwa razy więcej niż dekadę wcześniej (GUS). Mimo tego wzrostu miejsce w opłacanej instytucji ma wciąż tylko co czwarte dziecko do lat trzech (NIK). Reszta rodzin radzi sobie sama: dziadkami, prywatną nianią za kilka tysięcy złotych albo właśnie rezygnacją matki z etatu.

Mapa białych plam pokrywa się z mapą wsi

Dostęp do żłobka zależy w Polsce od tego, gdzie się mieszka, a nie od tego, czy dziecko opieki potrzebuje. Najwyższa Izba Kontroli policzyła, że w 2022 r. aż 1123 gminy — ponad 45 proc. wszystkich — nie miały u siebie ani jednego żłobka czy klubu dziecięcego (NIK). Te braki nie rozkładają się przypadkowo. Żłobek albo klub działa w zaledwie części gmin wiejskich, podczas gdy w miastach są one standardem — i to właśnie na wsi matka najczęściej nie ma dokąd zawieźć dziecka, nawet gdyby chciała wrócić do pracy zarobkowej.

Program dopłat do tworzenia miejsc łata tę mapę powoli, bo buduje ją na zasadzie konkursu: gmina musi mieć środki, grunt i wolę, żeby o dofinansowanie wystąpić. Tam, gdzie budżet jest napięty, a lokalna władza uznaje opiekę nad małym dzieckiem za sprawę rodziny, a nie wspólnoty, żłobek nie powstaje — i kolejny rocznik matek zostaje z wyborem między nieobecnym etatem a nieobecną opieką.

Do europejskiego standardu wciąż daleko

Skali potrzeb nie wyznacza tu niczyje widzimisię — mierzy ją przyjęty na poziomie unijnym cel. W grudniu 2022 r. Rada Unii Europejskiej odnowiła tak zwane cele barcelońskie i wyznaczyła, że do 2030 r. opieką instytucjonalną powinno być objęte co najmniej 45 proc. dzieci poniżej trzeciego roku życia — właśnie po to, by zdjąć z kobiet przymus wyboru między macierzyństwem a pracą (Rada UE). Polska z odsetkiem rzędu jednej czwartej dzieci jest od tego pułapu daleko, a różnicy nie da się nadrobić bez publicznych pieniędzy i publicznej sieci placówek.

Sam żłobek to zresztą dopiero początek dnia. Rodzic pracujący na zmiany albo w handlu potrzebuje opieki, która nie kończy się o piętnastej i nie znika w sobotę — bo inaczej miejsce w żłobku i tak nie rozwiązuje problemu godzin, w których trzeba być w pracy. Bezpłatny posiłek w placówce ma z kolei tę zaletę, że wyrównuje szanse dzieci niezależnie od tego, ile rodziców stać na katering.

Różne miary, ta sama luka. Krajowe statystyki GUS liczą dzieci w żłobkach, klubach i u opiekunów dziennych, a unijny wskaźnik celu barcelońskiego obejmuje szerzej rozumianą opiekę formalną, także kilkugodzinną — dlatego konkretnych procentów z obu źródeł nie należy zestawiać wprost ani dodawać. Niezależnie od przyjętej definicji Polska plasuje się jednak wyraźnie poniżej unijnego pułapu na 2030 r.

Co proponuje Razem

Zagwarantujemy każdemu dziecku bezpłatny, ciepły posiłek w szkole, przedszkolu i żłobku. Zapewnimy miejsca w publicznych przedszkolach i żłobkach dla wszystkich dzieci. W wybranych placówkach zorganizowana zostanie sieć opieki popołudniowej i weekendowej.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Szkoła równych szans”, pkt 1–2, partiarazem.pl
  • Miejsce w publicznym żłobku i przedszkolu dla każdego dziecka — koniec z opieką rozdzielaną według zamożności gminy, tak by powrót matki do pracy nie zależał od loterii miejsca zamieszkania.
  • Bezpłatny, ciepły posiłek w żłobku, przedszkolu i szkole, niezależnie od portfela rodziców.
  • Opieka popołudniowa i weekendowa w wybranych placówkach, dopasowana do godzin pracy zmianowej i handlowej.

Postulat sieci żłobków wraca zresztą do Razem od lat. Wśród popartych przez partię żądań Socjalnego Kongresu Kobiet z 2018 r. znalazło się wprost „zwiększenie liczby miejsc w żłobkach i przedszkolach miejskich oraz obniżenie opłat za ich usługi" — rozwijamy ten wątek w tekście o postulatach Socjalnego Kongresu Kobiet.

Brak żłobka to jeden z powodów, dla których rynek pracy karze kobiety za dzieci — mechanizm tej „kary za macierzyństwo" rozkładamy w tekście o powrocie do pracy po urlopie macierzyńskim. Opieka nad dzieckiem to zaś tylko część nieodpłatnej pracy, którą wykonują głównie kobiety; jej pełną skalę pokazujemy w artykule o niewidzialnej pracy opiekuńczej, a całość tematu zbiera hub opieka i alimenty. Bezpłatny posiłek i publiczna edukacja od żłobka po szkołę to również oś programu naszego siostrzanego serwisu o szkole równych szans.

Źródła i dalsza lektura