Bywają projekty ustaw pisane tak, żeby zmienić kraj. Ustawa Ratunkowa była pisana skromniej: miała skreślić jedno zagrożenie karą, żeby lekarz przy łóżku pacjentki mógł zająć się medycyną, a nie kalkulacją, czy trafi za to przed prokuratora. Złożył ją Klub Lewica, poparła Wielka Koalicja za Równością i Wyborem oraz ponad sto organizacji kobiecych i ruchów nieformalnych. W lutym 2021 roku Sejm odmówił jej nawet miejsca w porządku obrad.
Skąd wziął się problem: efekt mrożący po wyroku z 2020 roku
Punktem zapalnym było orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. (sygn. K 1/20), opublikowane 27 stycznia 2021 r. (Dz.U. 2021 poz. 175). Wypadła z prawa przesłanka embriopatologiczna — możliwość przerwania ciąży przy dużym prawdopodobieństwie ciężkiej i nieodwracalnej wady płodu. Zostały dwie furtki: zagrożenie życia lub zdrowia kobiety oraz ciąża z czynu zabronionego.
Na papierze te dwie przesłanki wciąż obowiązują. W praktyce zaczęły działać coraz słabiej, bo do gry wszedł mechanizm, który prawnicy nazywają efektem mrożącym. Chodzi o sytuację, w której lekarz powstrzymuje się przed dozwolonym działaniem, bojąc się, że ktoś później uzna jego ocenę za błędną i postawi zarzuty. Termin ten pojawił się w wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie R.R. przeciwko Polsce z 26 maja 2011 r. Trybunał orzekł tam, że restrykcyjne prawo aborcyjne w Polsce, wraz z groźbą odpowiedzialności karnej z art. 152 § 1 kodeksu karnego, może wywoływać u lekarzy właśnie taki efekt przy decydowaniu, czy przesłanki do legalnego zabiegu są spełnione (R.R. v. Poland, skarga nr 27617/04, HUDOC).
Po wyroku z 2020 roku ten mechanizm dostał paliwa. Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny opisywała wtedy — na początku 2021 r. — że odbiera liczne telefony od pacjentek, którym szpitale zwlekają z pomocą albo jej odmawiają, mimo że formalnie mają do niej prawo. Lekarz musi więc ważyć dobro pacjentki przeciwko ryzyku własnej odpowiedzialności karnej, zamiast po prostu podjąć decyzję medyczną.
Co robiła Ustawa Ratunkowa i kto za nią stał
Projekt Klubu Lewica nie dotykał liberalizacji prawa aborcyjnego — nie rozszerzał przesłanek ani nie wprowadzał aborcji na żądanie. Robił jedną rzecz: usuwał z kodeksu karnego karalność pomocnictwa i podżegania do przerwania ciąży, czyli zmieniał brzmienie art. 152 k.k. Dziś ten przepis zagraża więzieniem tym, którzy pomagają — bliskim kobiety, którzy załatwią środki lub miejsce, i lekarzom, którzy udzielą świadczenia. Wykreślenie tej karalności miało zdjąć lęk, który paraliżuje decyzje przy łóżku pacjentki. Ochrona przed przymusową aborcją wykonaną wbrew woli kobiety pozostawała nietknięta — pilnuje jej osobny art. 153 k.k.
Ważna jest tu precyzja co do autorstwa: Ustawa Ratunkowa była projektem całego Klubu Lewica, którego Razem było częścią, a nie odrębną „ustawą Razem". Razem współtworzyło ją i firmowało w ramach klubu — z sejmowej mównicy mówiły o niej między innymi posłanki Magdalena Biejat i Marcelina Zawisza — ale sygnatariuszem był cały klub, a polityczne zaplecze stanowiła koalicja organizacji społecznych. Zapleczem merytorycznym i najgłośniejszym adresem dla pacjentek pozostawała Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.
Głosowanie 25 lutego 2021 r. nie dotyczyło nawet treści projektu. Dotyczyło tego, czy w ogóle wpuścić go do porządku obrad. Wniosek przepadł głosami PiS oraz części Koalicji Obywatelskiej i PSL (Sejm IX kadencji, 26. posiedzenie, głosowanie nr 12). Projekt nie dostał nawet numeru druku — utknął, zanim ktokolwiek zaczął o nim debatować.
Co proponuje Razem
Wprowadzimy legalną, dostępną i bezpłatną aborcję na żądanie do co najmniej 12 tygodnia ciąży. Zagwarantujemy powszechny dostęp do antykoncepcji, w tym refundowanej. Skończymy z klauzulą sumienia.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Zdrowie ponad zyski”, partiarazem.pl
Ustawa Ratunkowa i ten programowy cel to dwa różne poziomy jednej sprawy. Warto je rozdzielać:
- Dekryminalizacja pomocy — natychmiastowe, minimalne cięcie: wyjęcie z kodeksu karnego kary za pomoc w aborcji (art. 152 k.k.), żeby lekarz przestał ważyć medycynę z groźbą prokuratora. To działanie ratunkowe na czas, gdy większości do szerszej zmiany jeszcze nie ma.
- Trwała zmiana prawa — legalna, dostępna i bezpłatna aborcja na żądanie do co najmniej 12. tygodnia, refundowana antykoncepcja i koniec klauzuli sumienia. To docelowy standard, a nie doraźna łata.
- Zdrowie reprodukcyjne jako część publicznej ochrony zdrowia, a nie osobna „kwestia światopoglądowa" wyjęta poza system — od antykoncepcji, przez ciążę, po poród.
Dekryminalizacja rozwiązywała najostrzejszy, natychmiastowy problem, o którym mówili sami lekarze. Pełny postulat programowy sięga dalej i opisujemy go osobno: legalna aborcja do co najmniej 12. tygodnia. Jedno i drugie wynika z tej samej zasady: o ciąży decyduje kobieta, a zadaniem państwa jest zrobić to bezpiecznie. Ta sama logika stoi za dostępem do godnej opieki nad kobietą w każdym powiecie, który rozkładamy na czynniki w serwisie o zdrowiu — porodówka w każdym powiecie, a nie w zależności od kodu pocztowego.
Źródła i dalsza lektura
- Partia Razem — program 2025, rozdz. „Zdrowie ponad zyski" (pkt 13)
- Wyrok TK z 22.10.2020, sygn. K 1/20 — Dz.U. 2021 poz. 175 (ISAP)
- ETPC — R.R. przeciwko Polsce, skarga nr 27617/04, wyrok z 26.05.2011 (HUDOC)
- Sejm IX kadencji — głosowanie ws. porządku obrad, 26. posiedzenie, głosowanie nr 12 (25.02.2021)
- Stanowisko Wielkiej Koalicji za Równością i Wyborem — poparcie Ustawy Ratunkowej (PDF)
