Jest taka noc, po której kobieta z dzieckiem pakuje najpotrzebniejsze rzeczy do jednej torby i wychodzi z własnego mieszkania — do matki, do koleżanki, do schroniska, byle dalej. Sprawca zostaje. Zostaje w mieszkaniu, z którego to ona musiała się wyprowadzić — normalnie śpi, chodzi do pracy i wraca do siebie, podczas gdy dla niej to miejsce przestało być bezpieczne. Przez dziesięciolecia tak właśnie wyglądała w Polsce „ochrona” przed przemocą domową: dach nad głową traciła osoba poszkodowana, a ten, kto bił, zostawał na miejscu. Razem chce ten porządek odwrócić — i pilnuje, żeby narzędzia, które już powinny to robić, naprawdę działały.
Kto naprawdę traci dach nad głową
Skala zjawiska nie jest marginalna. Procedurą „Niebieskiej Karty”, którą policja i pracownicy pomocy społecznej uruchamiają przy podejrzeniu przemocy w rodzinie, w 2022 r. objęto 71 631 osób dotkniętych przemocą — z czego około 72 proc. stanowiły kobiety, a ponad 15 proc. dzieci. Rok wcześniej było ich 75 761, a w 2020 r. — 85 575. Ten spadek trzeba jednak czytać ostrożnie: to statystyka zgłoszonych przypadków, nie rzeczywistej skali zjawiska. Kiedy rośnie strach albo zależność od sprawcy, spada liczba zgłoszeń, a nie liczba samych aktów przemocy — statystyka cichnie, choć za zamkniętymi drzwiami dzieje się dokładnie tyle samo, co wcześniej.
Ile przemocy nigdy nie trafia do żadnej rubryki, pokazują starsze szacunki. W stanowisku z 2016 r. Razem przypominało dane, według których przemocy doświadczało wtedy około 800 tysięcy kobiet rocznie — 2200 dziennie — a na policję zgłaszało się zaledwie 8 procent z nich (dane za lata 2015–2016). Sprawcami przemocy domowej byli w 95 proc. mężczyźni. Liczby są dziś historyczne, ale mechanizm, który za nimi stoi — milczenie ze strachu i z przymusu ekonomicznego — nigdzie się nie ulotnił. Bardzo często sprawca jest właścicielem lokalu, więc odejście oznacza dla ofiary wybór między przemocą a bezdomnością.
Nakaz jest od 2020 roku — pytanie, czy działa
Nieprawdą byłoby dziś twierdzić, że państwo nie ma żadnego narzędzia. Od 30 listopada 2020 r. obowiązuje tzw. ustawa antyprzemocowa (Dz.U. 2020 poz. 956), która dała policji prawo do wydania sprawcy nakazu natychmiastowego opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania i zakazu zbliżania się do niego — z rygorem natychmiastowej wykonalności i niezależnie od tego, na kogo zapisany jest lokal. To była realna zmiana i realizacja dokładnie tego postulatu, który Razem stawiało już w 2016 r.: żeby z domu wyprowadzał się sprawca, a nie osoba pokrzywdzona.
Kłopot w tym, że narzędzie bywa używane oszczędnie. Od wejścia przepisów w życie do końca kwietnia 2023 r. wydano łącznie około 9,7 tys. nakazów i zakazów — a samych nakazów opuszczenia mieszkania, bez towarzyszącego zakazu zbliżania, tylko kilkaset. Przy dziesiątkach tysięcy osób rocznie w procedurze „Niebieskiej Karty” to wciąż kropla. Prawo istnieje; brakuje konsekwentnego stosowania, przeszkolonych służb i pewności, że po wydaniu nakazu ktoś sprawdzi, czy jest przestrzegany.
Ramę dla takich rozwiązań wyznacza konwencja stambulska — Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej — która wprost wymaga natychmiastowego odseparowania sprawcy od osoby pokrzywdzonej. Nakłada też na państwo konkretne, policzalne obowiązki: całodobową infolinię, sieć schronisk, przeszkolonych policjantów i prokuratorów, „niebieskie pokoje” chroniące świadków i ofiary przed wtórną wiktymizacją. Dlatego dla Razem każda kolejna próba wypowiedzenia konwencji jest przede wszystkim zagrożeniem dla bezpieczeństwa kobiet, którego nie da się sprowadzić do sporu o symbole.
Sama izolacja sprawcy to dopiero pierwszy krok. Po nim człowiek w kryzysie potrzebuje miejsca do spania, numeru, który ktoś odbierze o trzeciej w nocy, i pomocy psychologicznej — a ta w Polsce potrafi być równie trudno dostępna jak schronienie. O tym, dlaczego publiczna opieka psychiatryczna i psychologiczna nie może zależeć od zasobności portfela, pisze siostrzany serwis: Zdrowie psychiczne bez kolejki i bez karty kredytowej.
Co proponuje Razem
Zlikwidujemy rozproszenie odpowiedzialności instytucji odpowiadających za przeciwdziałanie przemocy domowej i zwiększymy liczbę ośrodków interwencji kryzysowej, w tym całodobowych telefonów zaufania.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Państwo, na które możesz liczyć” (pkt 10), partiarazem.pl
W praktyce oznacza to kilka konkretów:
- Sprawca wychodzi, nie ofiara — utrzymanie i skuteczne egzekwowanie policyjnego nakazu natychmiastowego opuszczenia mieszkania z 2020 r., żeby zapisany na papierze przepis realnie ratował ludzi.
- Koniec z rozproszeniem odpowiedzialności — jasny podział zadań między instytucje, tak by żadna sprawa nie ginęła między policją, sądem, pomocą społeczną a urzędem gminy.
- Więcej ośrodków interwencji kryzysowej — sieć miejsc, w których osoba w kryzysie dostaje schronienie i wsparcie od ręki, a nie „proszę przyjść za trzy tygodnie”.
- Całodobowe telefony zaufania — finansowane na stałe, a nie z projektu na projekt, bo przemoc nie pyta o godziny urzędowania.
- Trwanie przy konwencji antyprzemocowej — Razem konsekwentnie sprzeciwia się jej wypowiedzeniu i domaga się pełnego wdrożenia jej zapisów.
Sedno jest proste i wciąż nieoczywiste dla części polityków: bezpieczeństwo osoby doświadczającej przemocy waży więcej niż wygoda sprawcy, a zadaniem państwa jest ochrona tych, którzy dziś muszą uciekać z własnego domu — i takie zmiany prawa, żeby uciekać nie musieli.
Źródła i dalsza lektura
- Partia Razem — deklaracja programowa 2025, rozdz. „Państwo, na które możesz liczyć” (pkt 10)
- Partia Razem — Stanowisko ws. wypowiedzenia konwencji antyprzemocowej (20.12.2016)
- Policja — statystyki przemocy domowej („Niebieska Karta”)
- Forsal — dane policji o liczbie osób dotkniętych przemocą (71 631 w 2022, 75 761 w 2021, 85 575 w 2020)
- Ustawa antyprzemocowa (nowelizacja z 30.04.2020, Dz.U. 2020 poz. 956) — ISAP
- Konkret24 (TVN24) — liczba nakazów i zakazów wydanych do 30.04.2023
- Rada Europy — konwencja stambulska (natychmiastowe odseparowanie sprawcy)
