Refundacja in vitro: jak państwo dwa razy zmieniało zdanie w sprawie niepłodności

Rządowy program refundacji in vitro działał w latach 2013–2016; z leczenia skorzystało blisko 20 tysięcy par, urodziło się ponad 22 tysiące dzieci. W 2016 roku finansowanie wygaszono, a przywrócono je dopiero od czerwca 2024 roku, z gwarancją co najmniej 500 mln zł rocznie. Razem traktuje leczenie niepłodności jako część publicznej ochrony zdrowia — dostępnej niezależnie od zamożności i zmiany rządu.

Praca pod mikroskopem w laboratorium

Publiczna refundacja zapłodnienia pozaustrojowego w Polsce ma krótką i pouczającą historię: rządowy program działał w latach 2013–2016, potem został wygaszony, a wrócił dopiero od czerwca 2024 roku. Przez osiem lat przerwy leczenie niepłodności metodą in vitro było w praktyce dostępne dla tych par, które stać było na kilkanaście tysięcy złotych za cykl, albo dla mieszkańców miast, które finansowały je z własnego budżetu. Partia Razem stoi na stanowisku, że leczenie niepłodności należy do publicznej ochrony zdrowia i nie powinno zależeć ani od zasobności portfela, ani od tego, kto akurat rządzi.

Program, który działał — i został wygaszony

Pierwszy ogólnopolski program refundacji zapłodnienia pozaustrojowego ruszył 1 lipca 2013 roku, za rządu koalicji PO–PSL. Przez trzy lata objął blisko dwadzieścia tysięcy par; według danych Ministerstwa Zdrowia do końca 2019 roku urodziło się dzięki niemu 22 188 dzieci, a z leczenia skorzystało 19 617 par — liczba urodzeń rosła jeszcze długo po zakończeniu programu, bo dzieci przychodziły na świat z zarodków zamrożonych w jego trakcie. Cały program kosztował około 244 mln zł, co przy ponad dwudziestu tysiącach urodzeń daje wydatek, który trudno nazwać rozrzutnym.

Mimo to z końcem czerwca 2016 roku finansowania nie przedłużono. Kierowane wówczas przez Konstantego Radziwiłła Ministerstwo Zdrowia zastąpiło refundację in vitro programem promującym tak zwaną naprotechnologię, czyli metodę bez potwierdzonej skuteczności w leczeniu wielu przyczyn niepłodności. Razem oceniło tę decyzję jednoznacznie już w styczniu 2017 roku, wpisując likwidację refundacji in vitro w szerszy ciąg działań resortu wymierzonych w zdrowie reprodukcyjne — obok zniesienia standardów opieki okołoporodowej i zapowiedzi ograniczenia dostępu do antykoncepcji awaryjnej. Partia wskazywała wtedy, że państwo powinno wspierać leczenie niepłodności w oparciu o aktualną wiedzę medyczną, a nie zastępować je ideologią.

Osiem lat luki i powrót refundacji

Przez czas, gdy państwo umyło ręce, ciężar refundacji przejęły częściowo samorządy — programy in vitro finansowały ze swoich budżetów między innymi Warszawa, Łódź, Wrocław czy Poznań. Rozwiązanie to miało wbudowaną niesprawiedliwość: para z dużego, zamożnego miasta mogła liczyć na dofinansowanie, para z powiatu, którego na to nie było stać, płaciła za wszystko sama. O dostępie do leczenia niepłodności decydowała więc nie diagnoza, ale to, gdzie para mieszka i na ile stać tamtejszy samorząd.

Refundację przywrócono na poziomie ogólnokrajowym od 1 czerwca 2024 roku. Podstawą jest ustawa z 29 listopada 2023 roku (Dz.U. 2023 poz. 2730), która gwarantuje w budżecie państwa nie mniej niż 500 mln zł rocznie na leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego. Rządowy program na lata 2024–2028 obejmuje do sześciu procedur wspomaganego rozrodu na parę, a według danych resortu zdrowia do końca maja 2026 roku urodziło się dzięki niemu około 15 tysięcy dzieci. Skala potrzeb pozostaje jednak znacznie większa niż liczba par obejmowanych programem — Ministerstwo Zdrowia szacuje liczbę par mierzących się z niepłodnością na 1 do 1,5 miliona.

Historia tego programu pokazuje słabość rozwiązań opartych na doraźnej decyzji rządu, a nie na trwałym prawie: refundację można uruchomić jednym programem i wygasić kolejnym, a każda taka zmiana kosztuje pary lata leczenia w niepewności. Kwoty i liczby urodzeń podajemy za danymi Ministerstwa Zdrowia w relacji medialnej oraz za rządowym portalem pacjent.gov.pl; liczba dzieci z programu 2013–2016 to stan narastający do końca 2019 roku, nie sam okres jego działania.

Co proponuje Razem

Program Partii Razem nie rozpisuje osobnego, szczegółowego rozdziału o zapłodnieniu pozaustrojowym, ale wpisuje leczenie niepłodności w fundament „zdrowia ponad zyski" — powszechnej, publicznej opieki opartej na wiedzy medycznej. Stanowisko partii z 2017 roku formułuje to wprost.

Każda osoba mieszkająca w Polsce powinna mieć prawo do powszechnej i bezpłatnej opieki medycznej (…) jak również do wsparcia w każdej decyzji dotyczącej rodzicielstwa (…). Czy mówimy o antykoncepcji, opiece ginekologicznej, prawie do przerywania ciąży, czy też o wsparciu w leczeniu niepłodności w oparciu o aktualną wiedzę medyczną — w każdej z tych dziedzin państwo powinno otaczać obywatelki i obywateli należytą opieką.— Partia Razem, stanowisko ws. zdrowia reprodukcyjnego (2017), partiarazem.pl
  • Leczenie niepłodności jako część publicznej ochrony zdrowia — dostępne wszędzie na tych samych zasadach, bez różnicy między parą z metropolii a parą z powiatu, którego samorządu na własny program nie stać.
  • Oparcie polityki zdrowotnej na dowodach naukowych — zamiast finansowania metod o niepotwierdzonej skuteczności kosztem terapii, które realnie pomagają.
  • Trwałość rozwiązań — bo prawo, które łatwo znieść jednym programem, zostawia pary w leczeniu na łasce kolejnej zmiany rządu.

Ta sama logika — że dostęp do świadczenia nie może zależeć od miejsca zamieszkania — wraca przy standardach opieki okołoporodowej i w całej debacie o publicznej ochronie zdrowia, którą prowadzi nasz siostrzany serwis razemnaprawizdrowie.pl.

Źródła i dalsza lektura