Fundusz Alimentacyjny dla wszystkich rodzin: alimenty to nie sprawa prywatna

Kiedy jeden rodzic nie płaci na dziecko, drugi — najczęściej matka — dopłaca z własnej kieszeni, czasem latami. Państwo umywa ręce, bo dochód rodziny przekroczył próg. Razem chce wypłat z Funduszu Alimentacyjnego dla wszystkich rodzin, prostszych procedur i darmowej pomocy prawnej, bo niepłacenie alimentów to forma przemocy ekonomicznej.

Malarski portret matki tulącej dziecko — obraz Johna Linnella ze zbiorów Metropolitan Museum of Art

Kiedy jeden rodzic przestaje płacić na dziecko, rachunek nie znika — ktoś go po prostu przejmuje. Tym kimś jest zwykle matka, która dokłada do czynszu, butów i obiadów z własnej wypłaty, często przez całe dzieciństwo dziecka. Państwo w tej sytuacji zachowuje się tak, jakby chodziło o prywatną kłótnię dwojga dorosłych, a nie o los dziecka, które ma prawo do utrzymania od obojga rodziców. Razem odwraca ten porządek: alimenty to należność dziecka, a gdy dłużnik ich nie reguluje, wchodzi w to wspólnota — wypłaca świadczenie i sama ściga winnego. Dlatego program partii zapowiada wypłaty z Funduszu Alimentacyjnego dla wszystkich rodzin, bez progu, który dziś odcina większość poszkodowanych.

Próg, który zostawia dzieci bez wsparcia

Fundusz Alimentacyjny istnieje po to, by zastąpić alimenty, których dłużnik nie płaci. Problem w tym, że wpuszcza pod swój dach tylko najuboższych. Świadczenie przysługuje, gdy dochód na osobę w rodzinie nie przekracza 1209 zł miesięcznie, a jego wysokość ograniczono do 1000 zł na dziecko (kryteria dochodowe — MRiPS, gov.pl). Powyżej progu działa wprawdzie zasada „złotówka za złotówkę", ale sam pułap jest tak nisko ustawiony, że matka pracująca na pełen etat za średnią krajową bardzo szybko z systemu wypada — mimo że drugi rodzic nadal nie łoży ani grosza. Zamiast wsparcia dostaje więc sygnał, że z sytuacją, za którą odpowiada niepłacący drugi rodzic, ma poradzić sobie samodzielnie.

A skala zjawiska jest ogromna. Z raportu Krajowego Rejestru Długów z czerwca 2025 roku wynika, że zaległości alimentacyjne w Polsce sięgnęły 16,4 mld zł i ciążą na 292,4 tys. dłużników, przy średnim długu 56 tys. zł na osobę (KRD, czerwiec 2025). Dług nie rozkłada się przy tym równo między płcie. Blisko 96% zaległej kwoty przypada na ojców — mężczyźni odpowiadają za 15,7 mld zł wobec około 0,7 mld zł po stronie kobiet (KRD, czerwiec 2025). Za tą dysproporcją stoi trwała prawidłowość, a nie przypadek: opieka nad dzieckiem najczęściej zostaje przy matce, a razem z nią cały ciężar, który powinni dźwigać oboje rodzice.

Kiedy niepłacenie staje się przemocą

Łatwo potraktować niepłacenie alimentów jako zaniedbanie albo skutek biedy. Bywa i tak, ale znacznie częściej jest to świadoma strategia — sposób na to, by po rozstaniu dalej kontrolować i karać drugą stronę przez pieniądze. Partia Razem nazywa to wprost jedną z form przemocy ekonomicznej i podkreśla, że w grupie uchylających się od alimentów przytłaczającą większość stanowią ojcowie, a ofiarami są przede wszystkim matki i dzieci (stanowisko Rady Krajowej z 7 stycznia 2016). W tym samym dokumencie partia przywołuje dane Centrum Praw Kobiet, według których zalega się aż z 84% wszystkich zobowiązań alimentacyjnych (dane CPK, 2016) — to obraz zjawiska masowego, a nie marginesu.

Ukrywanie dochodów, przepisywanie majątku, praca „na czarno" czy ucieczka w fikcyjne samozatrudnienie sprawiają, że egzekucja komornicza często kończy się niczym. Dziecko nie może jednak zaczekać z jedzeniem, aż sąd i komornik dopadną rodzica. Właśnie tę lukę ma domykać fundusz: państwo płaci od razu, a potem samo dochodzi swojego od dłużnika.

Co znaczy „dla wszystkich rodzin"

Sednem propozycji Razem jest zniesienie kryterium dochodowego. Dziś fundusz pyta najpierw o zamożność poszkodowanej rodziny, a dopiero potem o krzywdę dziecka. Po zmianie kolejność się odwraca: jeśli zasądzone alimenty nie wpływają, świadczenie należy się dziecku niezależnie od tego, ile zarabia rodzic, przy którym mieszka. Zamożność matki przestaje być powodem, by zwolnić ojca z odpowiedzialności — bo obowiązek alimentacyjny obciąża dłużnika, a nie tego z rodziców, który został z dzieckiem.

Do tego dochodzą prostsze procedury, niższe koszty formalności i darmowa pomoc prawna w sprawach o alimenty. Bez niej samotny rodzic mierzy się z sądem, komornikiem i sądem rodzinnym, żonglując pracą i opieką — a często po prostu rezygnuje, bo nie ma czasu ani pieniędzy na prawnika. Państwo, które dziś przerzuca skutki własnej opieszałości egzekucyjnej na matki, ma zamiast tego zacząć działać po ich stronie.

Uwaga o kosztach. Zniesienie kryterium dochodowego rozszerza krąg uprawnionych rodzin, więc podniesie wydatki na fundusz. Program Razem nie podaje kwoty tej zmiany, a rzetelny szacunek wymagałby danych o liczbie rodzin z niepłaconymi alimentami powyżej dzisiejszego progu. Traktujemy to jako kierunek reformy, nie jako policzony koszt.

Co proponuje Razem

Zagwarantujemy wypłatę świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego dla wszystkich rodzin. Uprościmy procedury, obniżymy koszty i zapewnimy darmową pomoc prawną w sprawach o alimenty.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Państwo, na które możesz liczyć”, partiarazem.pl
  • Fundusz Alimentacyjny dla wszystkich rodzin — koniec z kryterium dochodowym, które dziś odcina większość poszkodowanych dzieci od wsparcia.
  • Prostsze procedury i niższe koszty — mniej formalności między rodzicem a należnym dziecku świadczeniem.
  • Darmowa pomoc prawna w sprawach o alimenty, żeby dochodzenie należności nie zależało od zasobności portfela.
  • Ciężar egzekucji po stronie państwa — to wspólnota, a nie samotna matka, ściga dłużnika alimentacyjnego.

Bezpieczeństwo ekonomiczne matek nie zaczyna się dopiero w sądzie rodzinnym — buduje się je też przez stabilną, uczciwie opłacaną pracę, z której trudniej ukryć dochód przed komornikiem. Dlaczego prekarne zatrudnienie ułatwia ucieczkę od alimentów i jak to zmienić, rozkładamy w siostrzanym serwisie: Koniec z plagą śmieciówek.

Źródła i dalsza lektura