Rzetelna edukacja seksualna oparta na wiedzy to jeden z najstarszych postulatów Razem w sprawach zdrowia kobiet — partia stawia go obok dostępu do antykoncepcji i bezpiecznej aborcji jako element profilaktyki niechcianych ciąż i wczesnego rozpoznawania przemocy. W polskiej szkole ten postulat wciąż się nie ziścił: dopiero od września 2025 r. „wychowanie do życia w rodzinie” zastąpiła „edukacja zdrowotna”, i to od razu jako przedmiot nieobowiązkowy, z którego rodzic albo pełnoletni uczeń może się wypisać jednym oświadczeniem.
Czym Razem uzasadnia edukację seksualną?
Postulat pojawia się u Razem konsekwentnie od pierwszych lat istnienia partii. W stanowisku z 2015 r. o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet wśród narzędzi realizacji zobowiązań konwencyjnych wymieniona jest wprost „rzetelna edukacja seksualna, dostęp do antykoncepcji i bezpiecznej aborcji”, obok programów profilaktyki przemocy i przeciwdziałania stereotypom płciowym w procesie edukacji (Partia Razem, „Przeciwko przemocy wobec kobiet”, 2015). Edukacja seksualna funkcjonuje tu jako część szerszej polityki antyprzemocowej: uczeń, który zna pojęcie zgody i granice własnej cielesności, łatwiej rozpozna nadużycie i wcześniej po pomoc sięgnie.
Dwa lata później, w stanowisku z 2017 r. o zdrowiu reprodukcyjnym, partia zestawiła jedno z drugim jeszcze ostrzej: „Zamiast łatwego dostępu do antykoncepcji awaryjnej oraz rzetelnej edukacji seksualnej, które zmniejszyłyby liczbę niechcianych ciąż, rządzący proponują ograniczenia i antynaukową propagandę w szkołach” (Partia Razem, stanowisko z 6.01.2017). W tym ujęciu edukacja oparta na wiedzy i dostęp do środków antykoncepcyjnych działają w jedną stronę — zmniejszają liczbę sytuacji, w których w ogóle staje się przed dramatyczną decyzją.
Co mówią badania o skutkach rzetelnej edukacji?
Za postulatem stoi zgodny obraz z badań międzynarodowych. Światowa Organizacja Zdrowia w przeglądzie dowodów o kompleksowej edukacji seksualnej stwierdza, że dobrze prowadzona edukacja tego typu wiąże się z niższym odsetkiem niechcianych ciąż, opóźnia inicjację seksualną i zwiększa korzystanie z antykoncepcji (WHO, „Comprehensive sexuality education”). WHO podkreśla przy tym rzecz, która w polskiej debacie bywa odwracana do góry nogami: nie ma dowodów, by taka edukacja zwiększała aktywność seksualną młodych albo skłaniała ich do wcześniejszego rozpoczynania współżycia.
Wniosek jest więc odwrotny od intuicji, którą karmi się przeciwników przedmiotu. Milczenie szkoły nie powstrzymuje młodych przed seksem, a jedynie zostawia ich bez wiedzy o antykoncepcji, chorobach przenoszonych drogą płciową i o tym, czym jest świadoma zgoda. Kraje, które postawiły na edukację opartą na wiedzy, notują niższą liczbę nastoletnich ciąż, a nie wyższą; efektem braku takiej edukacji jest przeniesienie kosztu na najmniej przygotowanych.
Co realnie dostała polska szkoła w 2025 roku?
Przez lata jedynym przedmiotem ocierającym się o tę tematykę było „wychowanie do życia w rodzinie” — zajęcia krytykowane za konserwatywny, wybiórczy przekaz i za to, że o antykoncepcji czy zgodzie mówiły niewiele albo wcale. Od 1 września 2025 r. zastąpiła je „edukacja zdrowotna”, wprowadzona rozporządzeniem Ministerstwa Edukacji Narodowej dla klas IV–VIII szkół podstawowych i szkół ponadpodstawowych; zdrowie seksualne jest jednym z jedenastu obszarów tematycznych obok zdrowia fizycznego, psychicznego i profilaktyki uzależnień (rozporządzenie MEN z 12.03.2025 zmieniające rozporządzenie w sprawie ramowych planów nauczania, Dz.U. 2025 poz. 363).
Sęk w tym, że nowy przedmiot wystartował od razu jako nieobowiązkowy. W roku szkolnym 2025/2026 rodzice lub pełnoletni uczniowie mogą złożyć pisemną rezygnację z udziału w zajęciach — w praktyce do końca września (Głos Nauczycielski, 2025). Przedmiot, który miał wyrównywać wiedzę wszystkich uczniów, z założenia omija tych, których rodzice się nie zgodzą — a więc najczęściej właśnie tych, którzy w domu rzetelnej rozmowy o seksualności i tak nie usłyszą. Skoro z zajęć można się wypisać jednym oświadczeniem, przedmiot omija właśnie tych uczniów, których rodzice się nie zgodzą — a więc najczęściej tych, którzy rzetelnej rozmowy o seksualności nie usłyszą też w domu.
Co proponuje Razem
Program Partii Razem osadza sprawę w szerszej wizji świeckiej szkoły, która „zapewni prawidłowy rozwój” i odpowie na realne potrzeby uczniów:
Kobiety będą mogły decydować o tym, czy i kiedy chcą mieć dzieci — zwiększymy dostęp do antykoncepcji oraz legalnej i bezpiecznej aborcji.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), filar „Prawa człowieka”, partiarazem.pl
Na gruncie przyjętych stanowisk partii ten kierunek oznacza konkretnie:
- Rzetelna edukacja seksualna oparta na wiedzy — jako element profilaktyki niechcianych ciąż i przemocy, a nie „antynaukowa propaganda”, przed którą partia przestrzegała już w 2017 r.
- Edukacja jako część polityki antyprzemocowej — znajomość pojęcia zgody i granic cielesności pomaga wcześniej rozpoznać i zgłosić nadużycie.
- Świecka szkoła odpowiadająca na realne potrzeby — placówka, która uczy w oparciu o dowody, a nie o światopogląd większości akurat rządzącej.
Edukacja i dostęp do środków działają razem: im więcej wiedzy i im mniejsze bariery w dostępie do refundowanej antykoncepcji, tym mniej sytuacji, w których zapada dramatyczna decyzja. Cały wątek zbieramy w dziale o prawach reprodukcyjnych. O tym, jak wygląda dziś świeckość i jakość samej szkoły, pisze osobno nasz siostrzany serwis — Razem dla polskich szkół.
Źródła i dalsza lektura
- Partia Razem — „Przeciwko przemocy wobec kobiet” (stanowisko, 2015): rzetelna edukacja seksualna
- Partia Razem — stanowisko z 6.01.2017: „antynaukowa propaganda w szkołach” a niechciane ciąże
- WHO — „Comprehensive sexuality education” (skutki: niższy odsetek niechcianych ciąż, brak wzrostu aktywności seksualnej)
- Rozporządzenie MEN z 12.03.2025 zmieniające rozporządzenie w sprawie ramowych planów nauczania (edukacja zdrowotna), Dz.U. 2025 poz. 363
- Głos Nauczycielski — „Od 1 września 2025 edukacja zdrowotna zastąpi WDŻ” (przedmiot nieobowiązkowy)
